O nas – Zespół, który działa jak koalicja… tylko że skutecznie
Za WebGenesis stoi trójka specjalistów. Nie, to nie eksperci z rządowej agencji ds. cyfryzacji. To ekipa, która wie, jak robić rzeczy porządnie – od kodu, przez wygląd, po to, by Google ich pokochało. Są jak trzy paski na dresie: nierozłączne, symboliczne i zawsze w trendzie. Taka trochę blog ekipa branży webdev. Poznaj ich:
Premier Frontendu
Koduje szybciej niż rząd publikuje rozporządzenia w Dzienniku Ustaw. Jego świat to HTML, CSS i JavaScript – a w wolnym czasie debugowanie cudzych błędów z takim spokojem, z jakim rzecznik rządu odpowiada „bez komentarza”. Pilnuje, by strony wyglądały i działały perfekcyjnie – od mobilki po telewizor. Gdyby każdy frontendowiec miał taką rękę do UI, to GUS notowałby wzrosty jakości życia.
Ulubione powiedzenie: „Każdy bug to tylko niezrozumiana funkcja. Albo dziedzictwo po poprzednim developerze.”
Designator – Dyrektor UI/UX
Gdy widzi niecentrowany przycisk, cierpi bardziej niż poseł bez nagrody kwartalnej. Odpal Figma, a Designator zbuduje layout, który klika się sam. Projektuje jakby miał wewnętrzny radar empatii użytkownika – a przy okazji zmysł estetyczny lepszy niż niejeden projekt narodowego logo. To on sprawia, że użytkownik na stronie czuje się jak obywatel w państwie prawa – czyli bezpiecznie, jasno i logicznie.
Ulubione powiedzenie: „Jeśli użytkownik się zgubi, to znaczy, że ktoś źle narysował mapę.”
Google Fighter – Minister SEO i Słowa
Google Fighter nie szuka fraz – frazy same go znajdują. Zna algorytmy lepiej niż polityk zna swoje okręgi. Pisze tak, że roboty płaczą ze szczęścia, a klienci klikają bez wahania. Strategia contentowa, audyty, link building – wszystko robi z precyzją jak kontrola NIK, ale z humorem. Z jego pomocą Twoja strona nie tylko wskoczy do TOP10, ale i tam zostanie – jak niektóre twarze w polityce od lat.
Ulubione powiedzenie: „SEO to nie magia. To jak kampania wyborcza: plan, target, działanie i trochę memów.”
Trzy paski, jedna drużyna
Jesteśmy jak dobrze zgrana koalicja – tylko bez kłótni o stołki. Premier Frontendu, Designator i Google Fighter to trzy filary WebGenesis. Razem ogarniamy projekty od A do Z: od koncepcji, przez design, po wdrożenie i promocję w sieci. Bez delegowania do „juniora od wszystkiego”, bez udawania, że się robi. Działamy osobiście i zawsze w składzie pełnym.
Frontend, UX i SEO – jak trzy paski na dresie: każdy ważny, razem tworzą markę. Naszą markę.
Nasze wartości
- Prostota i zrozumiałość. Bo strona ma działać, a nie wyglądać jak rozporządzenie o 3 w nocy.
- Transparentność. U nas cennik nie zmienia się jak głosowania – wszystko ustalone z góry.
- Dowozimy. Projekt kończymy szybciej niż rząd potrafi zareagować na konferencję prasową.
- Dystans i humor. Bo robić swoje, to jedno – ale nie bawić się przy tym? To by była strata potencjału.
Chcesz pogadać z ekipą?
Nie trzeba wniosku, nie trzeba komisji – po prostu napisz lub zadzwoń. Zrobimy Ci stronę, która będzie śmigać jak obietnice wyborcze… tylko że naprawdę.
WebGenesis – agencja jak sejmowy korytarz: wszystko się dzieje, ale wiadomo kto za to odpowiada
Jesteśmy prawdziwi – bez green screenów i stockowych uśmiechów
W przeciwieństwie do polityków, my naprawdę istniejemy. Nie chowamy się za wirtualnymi sekretariatami ani nie outsourcujemy zadań do zaprzyjaźnionych ciotek z forum. Gdy piszesz do WebGenesis, odpowiada Ci Premier Frontendu, dzwoni Designator, a pozycjonuje Google Fighter – w tej właśnie kolejności. I tak: my sami odbieramy maile, ogarniamy Trello i czasem nawet sami wstawiamy sobie memy motywacyjne do Slacka.
Nie kręcimy reklam z dronów ani nie wklejamy na stronę ujęć biura z Bali. Siedzibę mamy w Polsce – i chociaż nie mamy sali konferencyjnej z widokiem na fiord, to mamy kompetencje, terminowość i porządek w repo. A to dla klienta ważniejsze niż biurko z ikeowskiej kolekcji „Startup Edition”.
Nasze projekty są jak porządna ustawa: czytelne, przemyślane i działające w praktyce. Tylko że nie potrzebujesz do ich obsługi kancelarii prawnej – wystarczy przeglądarka.